Cześć dziewczyny !
Witam serdecznie na moim blogu, który poświęcony będzie wszystkiemu o urodzie. W szczególności chciałabym tutaj skupić się na cerze problematycznej - zanieczyszczonej, z trądzikiem pospolitym, różowatym, cerze wrażliwej, z rozszerzonymi naczynkami i rumieniem.
Mieszkam w Hong Kongu, w miejscu, w którym z łatwością dostaniemy kosmetyki z różnych zakątków świata. Azja to kraj, w którym kobiety uchodzą za ideały piękna, ze względu na ich nieskazitelną cerę i dbałość o nią.
Sama kilka miesięcy temu dołączyłam do grona osób, które borykają się z problemem trądzika. Stres, zanieczyszczone powietrze nie oszczędziły mnie. Moja twarz z dnia na dzień pokrywała się ogromną ilością pryszczy, podskórnych gul i zaskórników. Na moje szczęście po jakiś dwóch miesiącach udało mi się opanować tą nieoczekiwaną inwazję i na dzień dzisiejszy, czyli po 3 miesiącach staczam walkę z przebarwieniami po trądziku.
W życiu najważniejszy jest umiar i dzięki niemu w szybki sposób uporałam się z tym problemem. Oczywiście nadal na mojej twarzy pojawiają się różne niespodzianki, ale nie jest to już takie uciążliwe jak było. I właśnie tym - moją nieoczekiwaną przygodą i walką chciałabym się z wami podzielić. O mojej miłości do hydrolatów, masek, ser i innych bardziej orientalnych kosmetykach.
Nie jestem ekspertem i dlatego wszystko co będę tu zamieszczać traktujcie jako wstępna informację, czy inspirację do głębszych poszukiwań.
W przyszłości planuję stworzyć miejsce, gdzie będzie możliwość zakupu polecanych przeze mnie kosmetyków z Azji.
Trzymajcie za mnie kciuki i zapraszam do komentowania - piszcie swoje opinie, sugestie, możecie zadawać pytania, na które chętnie odpowiem.
Wspólne blogowanie uważam za otwarte! :)
Witam serdecznie na moim blogu, który poświęcony będzie wszystkiemu o urodzie. W szczególności chciałabym tutaj skupić się na cerze problematycznej - zanieczyszczonej, z trądzikiem pospolitym, różowatym, cerze wrażliwej, z rozszerzonymi naczynkami i rumieniem.
Mieszkam w Hong Kongu, w miejscu, w którym z łatwością dostaniemy kosmetyki z różnych zakątków świata. Azja to kraj, w którym kobiety uchodzą za ideały piękna, ze względu na ich nieskazitelną cerę i dbałość o nią.
Sama kilka miesięcy temu dołączyłam do grona osób, które borykają się z problemem trądzika. Stres, zanieczyszczone powietrze nie oszczędziły mnie. Moja twarz z dnia na dzień pokrywała się ogromną ilością pryszczy, podskórnych gul i zaskórników. Na moje szczęście po jakiś dwóch miesiącach udało mi się opanować tą nieoczekiwaną inwazję i na dzień dzisiejszy, czyli po 3 miesiącach staczam walkę z przebarwieniami po trądziku.
W życiu najważniejszy jest umiar i dzięki niemu w szybki sposób uporałam się z tym problemem. Oczywiście nadal na mojej twarzy pojawiają się różne niespodzianki, ale nie jest to już takie uciążliwe jak było. I właśnie tym - moją nieoczekiwaną przygodą i walką chciałabym się z wami podzielić. O mojej miłości do hydrolatów, masek, ser i innych bardziej orientalnych kosmetykach.
Nie jestem ekspertem i dlatego wszystko co będę tu zamieszczać traktujcie jako wstępna informację, czy inspirację do głębszych poszukiwań.
W przyszłości planuję stworzyć miejsce, gdzie będzie możliwość zakupu polecanych przeze mnie kosmetyków z Azji.
Trzymajcie za mnie kciuki i zapraszam do komentowania - piszcie swoje opinie, sugestie, możecie zadawać pytania, na które chętnie odpowiem.
Wspólne blogowanie uważam za otwarte! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz